Stoisz przed kolejną świątynią. Przewodnik mówi coś o „ważnym miejscu kultu”. Wchodzisz, widzisz tłum figur, thangki, kadzidła, mnichów recytujących coś półgłosem. Wychodzisz. Byłeś. Widziałeś.

Ale co właściwie widziałeś?

Ten post nie jest wykładem z religioznawstwa. Jest minimum, które sprawia, że podróż po Tybecie i Bhutanie staje się czymś więcej niż oglądaniem ładnych budynków.

Cztery szkoły – bo nie ma jednego buddyzmu tybetańskiego

W Tybecie i Bhutanie trafisz na klasztory należące do różnych szkół. Warto wiedzieć, że różnią się między sobą – tak jak katolicyzm różni się od prawosławia.

Gelug – najbardziej znana na Zachodzie szkoła buddyzmu tybetańskiego. Jej głową jest Ganden Tripa – choć obecny Dalajlama XIV jest mnichem tej szkoły. Charakterystyczne żółte czapki. Dominuje w Tybecie Centralnym – Lhasa, Ganden, Sera, Drepung.

Kagyu – szkoła z siedzibą w klasztorze Tsurphu w Tybecie. Na jej czele stoi Karmapa – trzeci co do znaczenia lama w tybetańskim buddyzmie. Silna w Tybecie Wschodnim i części Himalajów.

Drukpa Kagyu – gałąź szkoły Kagyu, dominująca w Bhutanie i będąca religią państwową kraju. Jej nazwa dała Bhutanowi przydomek Druk Yul – Kraina Grzmiącego Smoka.

Sakya – szkoła z siedzibą w klasztorze Sakya w zachodnim Tybecie. Znak rozpoznawczy to trójkolorowe pasy na ścianach budynków – biały, czerwony i niebieski, symbolizujące trzech bodhisatwów (rigsum gonpo).

Nyingma – najstarsza szkoła, związana z Guru Rinpocze. Obecna w Bhutanie marginalnie, dominuje w Tybecie Wschodnim i niektórych rejonach Himalajów.

To cztery główne szkoły, z którymi zetkniesz się najczęściej w Tybecie i Bhutanie. W rzeczywistości tradycji i podtradycji buddyzmu tybetańskiego jest znacznie więcej – każda z własną historią, praktykami i liniami przekazu.

Guru Rinpoche – bo jest wszędzie w Bhutanie i Tybecie

Padmasambhava, zwany Guru Rinpocze, to postać, bez której nie zrozumiesz ani Tybetu, ani Bhutanu. Indyjski mistrz buddyzmu tantrycznego, który w VIII wieku przyniósł buddyzm do obu krajów. To on założył klasztor Samye – pierwszy klasztor buddyjski w Tybecie. Jest czczony tak głęboko, że w obu krajach uznawany jest za drugiego Buddę.

Padmasambhava, zwany Guru Rinpocze, to postać, bez której nie zrozumiesz ani Tybetu, ani Bhutanu. Indyjski mistrz buddyzmu tantrycznego, który w VIII wieku przyniósł buddyzm do obu krajów. To on założył klasztor Samye – pierwszy klasztor buddyjski w Tybecie. Jest czczony tak głęboko, że uznawany jest za drugiego Buddę.

Pierwszym miejscem, które pobłogosławił w Bhutanie, był Bumthang – przybył tu na zaproszenie króla Sindhu Raja, by uleczyć go z choroby. Medytował w jaskini Kurje Lhakhang – do dziś można zobaczyć tam odcisk jego ciała w skale. Stąd pochodzi nazwa świątyni: kurje znaczy dosłownie „odcisk ciała”.

Po Bumthangu podróżował przez wschodni Bhutan, błogosławiąc kolejne miejsca, aż dotarł do Paro. Przyleciał do Tygrysiego Gniazda z Lhuentse na płonącej tygrysicy i medytował tam przez trzy miesiące.

Jego wizerunek zobaczysz wszędzie – w klasztorach, na ołtarzach, na flagach modlitewnych. Tygrysie Gniazdo w Paro i Kurje Lhakhang w Bumthangu to dwa najważniejsze miejsca związane z Guru Rinpochem w Bhutanie.

 

Co widzisz w klasztorze

Thangki – malowidła na jedwabiu lub bawełnie, przedstawiające bóstwa, mandale i sceny z życia Buddy. To nie jest dekoracja – to narzędzie medytacji i nauki.

Młynki modlitewne – cylindry wypełnione mantrami. Obrócenie młynka zgodnie z ruchem wskazówek zegara ma tę samą moc co wyrecytowanie zawartych w nim mantr. Warto wiedzieć, że okrążamy też stupy i klasztory zawsze zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Siedem mis na ołtarzu – tradycyjna ofiara dla Buddy, będąca praktyką hojności. Siedem mis symbolizuje siedem darów: wodę do picia, wodę do obmycia stóp, kwiaty, kadzidło, światło lampy, perfumy i jedzenie. Każdy dar ma swoje znaczenie – kwiaty symbolizują nietrwałość, światło rozprasza ciemność ignorancji, kadzidło symbolizuje moralność rozchodzącą się jak zapach.

Kadzidła i lampki maślane – ofiary dla bóstw. Ogień lampek maślanych symbolizuje oświecenie rozpraszające ciemność ignorancji.

Mandala – geometryczny diagram symbolizujący wszechświat i siedziby bóstw. Używana podczas medytacji i inicjacji.

Debaty mnichów

W klasztorze w Sera w Lhasie można obserwować debaty filozoficzne mnichów. To nie jest akademicka dyskusja – to żywa tradycja nauczania, praktykowana od stuleci.

Jeden mnich stoi i zadaje pytania, drugi siedzi i odpowiada. Stojący klaszcze głośno w dłonie przy każdym pytaniu – klask ma odpędzać złe siły i wzmacniać argument. Tematy dotyczą natury rzeczywistości, pustki, świadomości. Głośno, dynamicznie, z humorem. Nic z tego nie zrozumiesz – ale warto popatrzeć.

Tshechu – festiwale, których nie zapomnisz

Tshechu to religijne festiwale organizowane w każdym dystrykcie Bhutanu, zazwyczaj raz w roku. Mnisi w barwnych maskach odprawiają rytualne tańce – cham – upamiętniające życie i czyny Guru Rinpocze.

To nie jest folklor dla turystów. To żywa praktyka religijna, podczas której widzowie gromadzą zasługi przez sam fakt obecności. Największe festiwale – Paro Tshechu i Thimphu Tshechu – przyciągają tysiące pielgrzymów z całego Bhutanu.

Jak się zachować: nie fotografuj bez pytania, nie odwracaj się plecami do ołtarza, bądź cicho podczas ceremonii. Pamiętaj, że jesteś gościem na wydarzeniu religijnym, nie na pokazie folklorystycznym.

Yab-yum – co to właściwie znaczy

W bhutańskich i tybetańskich klasztorach trafisz na wizerunki bóstw w seksualnym zjednoczeniu. Yab-yum – dosłownie „ojciec-matka” – to jeden z najbardziej szokujących dla zachodnich turystów elementów buddyjskiej ikonografii.

Nie chodzi o seks. Chodzi o zjednoczenie dwóch zasad: męskiej – metody, współczucia, formy – i żeńskiej – mądrości, pustki. To filozoficzny symbol najwyższej rzeczywistości, w której pozorne przeciwieństwa są nierozdzielne. Obraz zjednoczenia to obraz oświecenia – pełni, w której zanika dualizm.

Wyciąganie z tego wniosków o bhutańskiej dzietności jest jak oglądanie trójkąta i wnioskowanie o właściwościach wody.

Bon – religia, która była przed buddyzmem

W Tybecie i części Bhutanu napotkasz też ślady Bonu – przedbuddyjskiej religii szamanistycznej. Bon i buddyzm tybetański wzajemnie na siebie wpłynęły przez wieki – dziś trudno je czasem odróżnić.

Znak rozpoznawczy: stupy i klasztory bonpów okrążane są w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara.

Jak to wszystko połączyć w podróży

Tybet i Bhutan to miejsca, gdzie buddyzm nie jest muzealnym eksponatem – jest żywy, codzienny, obecny w każdym aspekcie życia. Im więcej rozumiesz, tym głębiej możesz wejść w to, co widzisz.

Układam wyprawy tak, żeby zostawiały czas na rozmowę z przewodnikiem, obserwowanie codziennych rytuałów i wejście w miejsca, do których nie docierają grupy z zestawami słuchawkowymi.