Kilka podróży do Bhutanu później wciąż wracam do tej samej listy — sugestii, na co warto zwrócić uwagę przed wyjazdem i co, moim zdaniem, warto robić na miejscu. Zebrałam tu wszystko w jednym miejscu: od spraw praktycznych po te, dla których w ogóle warto się tam wybrać.
Dlaczego w ogóle Bhutan?
Druk Jul, Królestwo Grzmiącego Smoka, przez wieki było odcięte od świata stromymi zboczami Himalajów. Pierwszego turystę wpuszczono tu nieco ponad pięćdziesiąt lat temu; kiedy na pierwszej wybudowanej drodze pojawiły się samochody, ludzie próbowali karmić je sianem, biorąc je za smoki. Telewizja i internet dotarły tu dopiero w 1999 roku. Tej kilkusetletniej izolacji Bhutan zawdzięcza to, czym ujmuje dziś: nieskażoną przyrodę, żywą tradycję i duchowość, która nie jest atrakcją dla turystów, tylko codziennością.
Jest tu Tygrysie Gniazdo zawieszone pięćset metrów nad doliną Paro, są dzongi — twierdze wzniesione bez jednego gwoździa, w których do dziś mieszczą się klasztory i urzędy. Jest Szczęście Narodowe Brutto, filozofia rozwoju mierząca dobrostan zamiast samego PKB (pisałam o niej więcej tutaj). Jest trzynaście tradycyjnych rzemiosł Zorig Chusum, jest kult Drukpy Kunleya — „Boskiego Szaleńca”, za sprawą którego ściany domów zdobią wizerunki fallusów odpędzające plotki i zazdrosne spojrzenia. I jest kuchnia, w której chili uchodzi za warzywo, nie przyprawę.
Czas nie stanął tu w miejscu — Bhutan się zmienia, i to szybko. Ale wciąż jest jednym z tych krajów, do których zawsze chce się wracać.
Zastanawiasz się na ile dni pojechać do Bhutanu, czy 3-4 dni wystarczą, bo to przecież mikroskopijny kraj — przeczytaj tutaj.
Zanim wyjedziesz
Sprawdź, komu powierzasz podróż. Firmy turystyczne w Bhutanie wyrastają jak grzyby po deszczu i nie wszystkie mają rządową licencję. Jeśli trafisz na taką bez licencji, w razie problemów jesteś zdana, zdany wyłącznie na siebie. Jak wygląda cała procedura — od wizy po lokalnego partnera — opisuję tutaj.
Sprawdź hotele. W podobnej cenie możesz mieszkać w slumsowatym hoteliku albo w porządnych trzech gwiazdkach — standard zależy w dużej mierze od bhutańskiego partnera, który robi rezerwacje. Pamiętaj też, że masz obowiązek korzystać z licencjonowanych noclegów. Aktualne zasady opłat wjazdowych zebrałam we wpisie o opłacie SDF.
Przejście lądowe. Jeśli planujesz wjazd inną drogą niż samolotem do Paro lub lądem przez Phuentsholing — przed wyjazdem upewnij się, że przejście jest otwarte, a jeśli masz e-wizę do Indii, sprawdź, czy z tym dokumentem w ogóle przekroczysz granicę. Więcej informacji, jak dojechać do Bhutanu znajdziesz w tym wpisie.
Co spakować?
Ubiór na cebulkę. Dostosuj ubrania do pory roku i regionu. W Paro czy Thimphu jest zwykle chłodniej; przykładowo w październiku Paro ma 19°C, Thimphu 22°C, Punakha 28°C, a Trashigang 29°C. Na wschodzie spodziewaj się „tropików” — kolejna zmiana koszulek przyda Ci się bardziej niż gruby sweter. Przez większość roku miej też pod ręką pelerynę lub parasol; najmniej pada od połowy listopada do początku grudnia.
Strój formalny. Długie spodnie, bluzka z długim rękawem (wyjątek: koszulka polo), pełne buty — bez tego nie wejdziesz do większości dzongów i niektórych klasztorów, z Tygrysim Gniazdem włącznie. Policjanci kontrolujący strój, nie grzeszą uprzejmością i są w tej kwestii bardzo stanowczy. Od 1989 r. obowiązuje w Bhutanie Driglam Namzha — kodeks, który szczegółowo reguluje zasady wyglądu i zachowania w miejscach publicznych. Co zabrać do Bhutanu? Praktyczna lista
Podróżowanie po Bhutanie
Przejazdy. Jeśli nie znosisz długich godzin w samochodzie podskakującym na wertepach (chociaż trzeba tu uczciwie przyznać, że stan dróg z roku na rok się poprawia) — zrezygnuj ze wschodniego Bhutanu. Zwłaszcza w porze deszczowej podróż potrafi się mocno przedłużyć; jedna z grup spędziła kiedyś trzy dni w autobusie unieruchomionym przez spływy błota. Z drugiej strony wschód to najpiękniejsza, najcichsza część kraju, a niewygody rekompensują krajobrazy i niemal zupełny brak turystów. Gdzie pojechać w Bhutanie? Przewodnik po głównych regionach
Choroba lokomocyjna. Weź zapas tabletek. Bhutańczycy żartują, że jedyny prosty odcinek drogi w całym kraju to pas startowy w Paro.
Miejsca i aktywności
Wyjedź poza miasta. To, co w Bhutanie najciekawsze, dzieje się poza Thimphu i Paro. Zdecyduj się na choćby krótki trekking — to moim zdaniem najlepsza metoda poznawania tego kraju i nie musisz być doświadczonym wędrowcem. Dolina Haa, Gasa, Phobjikha czy Bumthang oferują wiele łatwych tras; świetnym treningiem przed Tygrysim Gniazdem jest wędrówka do klasztorów Tango lub Cheri.
Tsechu. Odwiedź któryś z religijnych festiwali — to znakomita okazja, by zobaczyć tańce czam w maskach i wmieszać się w barwny tłum odświętnie ubranych Bhutańczyków. Moja sugestia: wybieraj festiwale w mniejszych miejscowościach. Paro, Punakha czy Thimphu są spektakularne, ale tłum widzów i turystów potrafi przyprawić o ból głowy. „Kiedy jechać do Bhutanu? Pory roku, pogoda i festiwale”
Tygrysie Gniazdo — wstań przed tłumem. Im wcześniej wyruszysz na szlak do Paro Taktsang, tym spokojniej. Około 10–11 robi się tłoczno — do klasztoru ruszają rzesze turystów z Indii, którzy odwiedzają zachodni Bhutan masowo, bo płacą wielokrotnie niższą opłatę wjazdową niż pozostali goście. Trasa jest dość stroma, ale osoba zaprawiona w polskich górach pokona ją bez trudu; w razie obaw można wynająć konika (limit: 80 kg). Weź wodę i coś słodkiego, a kawiarnię na szlaku zostaw na drogę powrotną.
Homestay. Przynajmniej jedną noc spędź w lokalnym domu — w Phobjikha, Bumthangu czy Gasa są takie możliwości. Warunki są bardzo skromne, ale to szansa, by zobaczyć prawdziwe życie Bhutańczyków od środka. A jeśli poczęstują Cię marchangiem — tradycyjnym napojem dla specjalnych gości, czymś w rodzaju jajecznicy z gorącą wódką w jednym — wrażenia zostaną z Tobą na długo.
Tradycyjna kąpiel ziołowa. Do przegrody w drewnianej wannie trafiają rozgrzane kamienie, do wody — zioła. Nie na darmo Tybetańczycy nazywali Bhutan krainą leczniczych roślin. Po forsownym trekkingu nie ma nic lepszego.
Jedzenie
Jedz lokalnie. Restauracje w Paro i Thimphu oferują potrawy zachodnie, ale kwintesencją podróży jest dla mnie kuchnia miejscowa — a ta w Bhutanie jest znakomita. Pierożki momo, ziemniaki w sosie serowym, makaron gryczany; marchewka po bhutańsku na stałe zagościła w mojej kuchni. Rośnie tu 80 gatunków chili, traktowanego jako warzywo, nie przyprawa — narodową potrawą jest ema datshi, chili z serem. Jeśli nie przepadasz za ostrą kuchnią, to danie zostaw śmiałkom. Jedzenie w Bhutanie – co jeść, czego unikać i gdzie szukać najlepszej kawy – przeczytaj tutaj.
Wegetarianie i weganie. Wegetarianka poradzi sobie bez trudu — bezmięsnych potraw jest kilka i jeśli nie przeszkadza Ci jedzenie w kółko tego samego, masz szansę nie schudnąć, a może nawet przytyć (dawno tyle nie jadłam w podróży). Dla wegan wybór jest skromny, bo wiele dań smaży się na maśle albo zawiera ser i jajka — ale na krótką metę też się da, a coraz więcej restauracji w Thimphu i Paro ma dania wegańskie.
Kawa. Najlepszą kawę i najsmaczniejsze ciasta w całym Bhutanie znajdziesz w kawiarniach przy głównej ulicy Paro.
Pieniądze i pamiątki
W Bhutanie zapłacisz też indyjskimi rupiami — banknoty 500- i 1000-rupiowe są formalnie nielegalne, choć w prywatnych sklepach 500-ki przechodzą bez problemu.
Pamiątki są drogie i bardzo drogie — wyceniane wedle jakości, materiałów i czasu pracy. Najlepiej kupować w Paro i Thimphu; drewniane fallusy w okolicach świątyni Chimi Lhakhang (Punakha), tekstylia w Bumthangu i okolicach Lhuentse. Dobrym pomysłem na niedrogi prezent są słynne na cały świat bhutańskie znaczki pocztowe.
Planujesz wyjazd do Bhutanu?
Mam trzy formy podróży — dopasowane do różnych potrzeb i stylów podróżowania.
Wyprawa indywidualna — trasa, tempo i program ułożone wyłącznie dla Ciebie.
Podróże inspirowane Sowa Rigpą — slow travel z elementami medycyny tybetańskiej i konsultacją przed wyjazdem.
Wyprawa grupowa — Bhutan w rytmie spokoju: kameralna grupa, dwa terminy w 2027 roku.
Napisz do mnie — powiedz, czego szukasz, a zaproponuję najlepszą formę.
