Pan Piotr napisał do mnie kilka miesięcy temu, że marzy o podróży do Tybetu, ale przy okazji chciałby odwiedzić Nepal i Bhutan. Chciał „głębokiego zanurzenia” w kulturę lokalną, interesował go zwłaszcza buddyzm. Priorytetem był Everest. Po krótkiej wymianie maili przekonałam Pana Piotra, żeby odłożył Bhutan na następny raz. Królestwo Grzmiącego Smoka to maleńki kraj, ale w pełni zasługuje na pełnowymiarową podróż. 5 dni to za mało, by naprawdę wejść w energię tego kraju.
W trakcie wspólnej pracy nad podróżą pojawiła się kwestia zobaczenia tygrysa. -Panie Piotrze, w Chitwanie w 1 dzień zobaczy Pan co najwyżej innego turystę. Jak ma być tygrys, to 5 dni i w innym miejscu… 🙂 I poszliśmy w to.
Jak było w Tybecie — przeczytaj poniżej, dodam jeszcze tylko, że w Lhasie miało miejsce przyjęcie urodzinowe niespodzianka.
Podróż odbyła się w maju 2026.
To ja bardzo dziękuję za pomoc w realizacji marzeń i w organizacji podróży 🙂
Przewodnicy byli mega fajni, otwarci i bardzo pomocni!
Na pewno zostanie ze mną wiele wspomnień! Ale moje top 3 to:
- Nie zapomnę nigdy tego uczucia, jak pierwszy raz stanąłem naprzeciwko Pałacu Potala. Wiązało się to nie tylko ze spełnionym marzeniem, ale i z pięknem tej budowli.
- Niezapomniane wrażenie również zrobiły na mnie księgi w Klasztorze Sakya. Wielkie księgi, mnich, przyciemnione światło i tajemniczy klimat tego miejsca.
- Tutaj 3 rzeczy: Modlitwy mnichów, kora w klasztorze Ganden, a także Mount Everest (miałem doskonałą widoczność).
Bardzo lubiłem słuchać opowieści o tybetańskich legendach! Moja ulubiona to o Milarepie 🙂
Co zostanie ze mną po powrocie?
Rozmawiałem z Kun Qiongiem i powiedziałem:
JA: Nie spodziewałem się, że buddyzm jest taki skomplikowany.
KQ: Tak, jest! Ale wszystko sprowadza się do jednej zasady!
JA: Jakiej?
KQ: Do szacunku do wszystkich istot. If you cannot help them, do not harm them.
ZA KULISAMI
Kunchok (KunQiong) pracuje z moim partnerem na miejscu – tybetańską firmą, z którą współpracuję od lat. Nie wybieram przewodników samodzielnie, ale wiem, komu ufam po drugiej stronie. To zaufanie budowałam latami – i właśnie dlatego mam pewność, że klienci trafiają do ludzi takich jak Nima, a nie do przypadkowego przewodnika przydzielonego przez najtańszą agencję w Lhasie.
To zdanie o szacunku do wszystkich istot to nie jest wyuczona formułka dla turystów. To jest to, jak on żyje.
Pewnego razu przechadzaliśmy się uliczkami Lhasy. Nagle obok nas spadł gołąb (pewnie zraniony). Tybetańczycy się zbiegli, głaskali go i usiłowali mu pomóc.
Byli wyraźnie zmartwieni jego stanem.
I właśnie to zostanie ze mną po tej podróży! Ich dobro do wszelkich żyjących istot (i pogrubione zdanie Kun Qionga) 🙂
ZA KULISAMI
Tego nie da się zaplanować ani wpisać w program. To jest właśnie to, o czym mówię, gdy układam podróże wolniej – żeby były w nich momenty, których nie ma w żadnym itinerarium.
Tygrys był, ale przez 2 sekundy bardzo daleko 😀 Trafiłem na burzę i mnie mocno zmoczyło w Parku Narodowym 😀
Wybrałem się dwa razy na piwko z Manim i innymi nepalskimi kolegami 🙂 Sympatyczni ludzie!
ZA KULISAMI
Pan Piotr początkowo planował Chitwan – najpopularniejszy park narodowy w Nepalu, który odwiedza rocznie kilkaset tysięcy turystów. Zaproponowałam Bardię – dzikszy, mniej oblegany, bliżej natury. Tygrys był przez 2 sekundy i bardzo daleko. W Chitwanie prawdopodobnie nie byłoby go wcale.
Dziękuję za znakomitą organizację!
Na pewno jeszcze wrócimy do tematu Bhutanu 🙂
Dzięki,
Piotr
Ta wyprawa powstała na zamówienie. Twoja też może.
