Maria i Sławomir wrócili z Tybetu z pochówkiem powietrznym w pamięci. I z planem polecania tej podróży znajomym. Tybet był częścią dłuższej podróży po Chinach, którą realizowali samodzielnie.

Ich wyprawa trwała dziesięć dni. Zaczęła się w Lhasie – cztery dni na aklimatyzację i zwiedzanie stolicy, potem droga na zachód przez Gyantse i Sakyę, nocleg pod Everestem w Rongbuku, powrót przez Shigatse i ostatni dzień w okolicach Lhasy – Ganden i pustelnia Drak Yerpa.

Oto co napisali po powrocie, z Pekinu, jeszcze przed wylotem do Polski:


„Chcielibyśmy bardzo Pani podziękować za współpracę. Pani porady okazały się niezwykle interesujące i użyteczne. Całość wyprawy była zorganizowana perfekcyjnie. Program zrealizowany został w 120%, bo przewodnik „dołożył” ze swojej strony kilka atrakcji, a to co było zaplanowane jako „do wyboru” potraktował jako obowiązkowe. Zarówno przewodnik jak i kierowca okazali się przemiłymi osobami z olbrzymią wiedzą historyczną, a także o filozofii buddyzmu. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem informacji, jakie nam przekazali. Była to do tej pory na pewno jedna z najlepszych naszych podróży po świecie”.

ZA KULISAMI

Program zrealizowany w 120%” – to zdanie mnie ucieszyło. Bo to nie jest przypadek. Pracuję wyłącznie z partnerami, których znam od lat i którym ufam. Ludźmi, którym zależy, żeby Twoja podróż była naprawdę dobra – nie żeby odhaczyć listę atrakcji i wrócić do domu.
Sonam dołożył atrakcje, bo tak działa ktoś, kto podróżuje z sercem, a nie według programu.

A potem dopisek, który przyszedł osobno:

„Zapomniałem dodać, że dzięki przewodnikowi byliśmy świadkami – na szczęście końcówki, bez udziału ptaków – tybetańskiego pochówku powietrznego. To ilustruje zaangażowanie Sonama i chęć pokazania nam w tym krótkim czasie jak najwięcej, nawet kontrowersyjnych stron kultury tybetańskiej. To naprawdę była niesamowita podróż.”

ZA KULISAMI

To, że Maria i Sławomir mogli być świadkami tego momentu – nawet końcówki, nawet z daleka – to zasługa Sonama. Przewodnika, który zna tych ludzi, jest z nimi w relacji i wie, kiedy i jak zapytać. Tego nie da się zaplanować. Albo się zdarza, albo nie. I właśnie dlatego tak bardzo zależy mi na tym, z kim współpracuję w Tybecie. 

Ta podróż powstała na zamówienie. Twoja też może.