Zawsze uśmiecham się pod nosem, jak słyszę opinie, że Bhutan to kraj oderwany od nowoczesności, kraj, w którym nie ma komercji (czyli działalności prowadzonej dla zysku), a potem otwieram wiadomości i czytam wiadomości, że Bhutan sprzedaje Bitcoina i przechodzi na L2, bo to jest bardziej opłacalne. ;-))
wizja
Jakieś 2,5 roku, podczas dorocznego orędzia do poddanych na Stadionie Narodowym, król Jigme Khesar Namgyel Wangchuck opowiedział o swojej wizji nowego miasta w Bhutanie. Tam, gdzie teraz jest bardzo niewiele — niewielkie miasteczko pośród lasów i rzek (no dobra jest tam jeszcze przejście graniczne dla obywateli Bhutanu i Indii — spędziłam tam dużo czasu, bo przez błąd urzędników nie mogłam z grupą przekroczyć granicy i trzeba było interweniować w ambasadzie i de facto u samego Króla) powstanie jedno z najnowocześniejszych miast na świecie — Anty-Dubaj — Mindfulness City. Z własną walutą, własnym prawem i śmiałą ideą na przyszłość, że stanie się to hub dla firm z całego świata, które są innowacyjne i poprawiają dobrostan ludzi i matki ziemi.
No i jak się domyślasz, im bardziej Król roztaczał tę wizję, tym bardziej oczy poddanych robiły się jak spodki. I gdy nagle król zapytał –Pomożecie? (skąd my to znamy…), to… zaległa grobowa cisza.
Niezrażony Jigme Khesar Namgyel Wangchuck zapytał ponownie: –Pomożecie swojemu królowi? Z trybun rozległo się gromkie -Taaak. A Król, zapewne poczuł ulgę.
PROJEKT
Projekt ruszył. Zaczęto od budowy lotniska. Docelowo cala infrastruktura ma być umieszczona na mostach (Gelephu, to trochę nasz Wrocław — z łatwością stanie się miastem 100 mostów), żeby nie niszczyć środowiska. W Bhutańskich mediach co chwila pojawiały się nowe relacje w stylu “król na budowie lotniska”. A że rodzina Wangchucków od pokoleń znana jest z czynnego zaangażowania w poprawianie dobrostanu kraju, to wygląda, że było to coś więcej niż “premier w niebieskiej koszuli z podwiniętymi rękawami wbija łopatę w wał powodziowy, żeby chwilę później ruszyć do Warszawy” (mam na myśli premierów jako takich, nie jakiegoś konkretnego).
Projektowaniem Mindfulness City zajęło się Bjarke Ingels Group (jedna z najbardziej znanych firm architektonicznych na świecie). Między innymi na rzece Sankosz, zaplanowano wzniesienie tamy wzorowanej na indyjskich studniach schodkowych (jeśli nie wiesz co to takiego, wygoogluj sobie koniecznie, są niewiarygodnie pięknie). Jej lico będzie terenem spacerowym, a pośrodku będzie świątynia buddyjska, z wielkim złotym posagiem Oświeconego.
Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że Bhutan wyznacza kierunek, w którym pójdzie świat w najbliższych dziesięcioleciach.
Fot.: Facebook/Gelephu Mindfulness City

Bhutan
to nie „najszczęśliwszy kraj świata”, który znasz z folderów. To miejsce, które trzeba zrozumieć, żeby naprawdę je przeżyć.
Od 10 lat wracam tu regularnie i tworzę podróże, które pokazują jego prawdziwe oblicze.
