Bhutan leży po południowej stronie Himalajów od wschodu, południa i zachodu otoczony jest przez Indie, mimo to jego kuchnia jest zupełnie inna niż indyjska. Dominuje w niej chili i ser. Dla mnie to jedna z przyjemniejszych niespodzianek tej podróży.
Co warto spróbować
Pierożki momo, ziemniaki z sosem serowym, makaron gryczany, marchewka na sposób bumthański – to moje ulubione. Marchewka po bumthańsku na stałe zagościła w mojej kuchni po powrocie.
Bhutan to raj dla miłośników warzyw. Jest ich tu całe mnóstwo, a do tego grzyby, paprocie (paprocie są fantastyczne, ale nie próbujcie ich w domu — nasze są trujące). No i mają podobno najlepsze ziemniaki na świecie (pochodzące z Japonii). Kraj leży wysoko, klimat sprzyja uprawom.
W Bhutanie rośnie 80 gatunków chili. Traktowane jest tu jako warzywo, nie przyprawa – i to ważna różnica. Jeśli nie lubisz ostrego jedzenia, zamawiaj ostrożnie i pytaj przed zamówieniem.
Ema datsi – danie narodowe
Ema datsi to papryka chili duszona z serem. Podawana z białym lub czerwonym ryżem. Jest daniem bardzo ostrym – chili gra tu pierwsze skrzypce, ser (datsi) jest lokalny, wyrabiany przez rolników. Jeśli masz słaby żołądek – zamów coś innego.
Przepis na ema datsi znajdziesz tutaj – jeśli chcesz spróbować w domu.
Wegetarianie i weganie
Wbrew pozorom Bhutańczycy są w większości mięsożercami. Ich ulubione danie to gulasz z rzepą. Ale kuchnia bhutańska zawiera sporo bezmięsnych dań – ziemniaki, warzywa, ser są podstawą wielu potraw.
Wegetarianie poradzą sobie dobrze. Weganie – na krótką metę też, choć wybór jest skromniejszy, bo wiele potraw zawiera ser, masło lub jajka. W Thimphu i Paro jest coraz więcej restauracji z opcjami wegańskimi.
Zachodnie jedzenie
Restauracje w Paro i Thimphu oferują też dania zachodnie. Ale po co jechać do Bhutanu, żeby jeść pizzę?
Herbata
W Bhutanie pije się dwa rodzaje herbaty. Suja – maślana herbata z solą, podgrzewana w drewnianej maselnicy (podobnie jak w Tybecie). Dla wielu zachodnich podróżników to smak, który wymaga przyzwyczajenia. Ngaja – słodka herbata z mlekiem, bliższa temu, czego się spodziewamy.
Bhutan uprawia też własne krzewy herbaciarne – na małą skalę, ale herbata jest wysokiej jakości, lekko dymna w smaku. Mnie nie przypadła do gustu i pozostanę wierna czarnym herbatom z Darjeelingu. Ale warto spróbować.
Najlepsza kawa w Bhutanie
W Paro, przy głównej ulicy, są maleńkie kawiarnie serwujące najlepszą kawę i ciasta w całym Bhutanie. Warto wpaść.
