Yarchen Gar — miasto mniszek

Yarchen Gar — miasto mniszek

Położony w zakolu rzeki, w odizolowanej tybetańskiej dolinie, na wysokości 4000 m n.p.m., Yarchen Gar, jest największym skupiskiem mniszek i mnichów na świecie. Zamieszkuje go przeszło 10.000 osób, z czego większość to kobiety. Jeżeli niestraszne są Wam trudne warunki i chcecie doświadczyć całkowitej izolacji lub poczuć buddyjską atmosferę tego miejsca – Yarchen Gar to dobry wybór. Jeśli szukacie ciepłej wody w kranie i czystego łóżka – lepiej zapomnijcie o tym miejscu.

czytaj dalej
Moje ulubione miejsca w Katmandu

Moje ulubione miejsca w Katmandu

W Katmandu niezmiennie fascynuje mnie plątaniną kabli elektrycznych na ulicach.  Trudno sobie wyobrazić, że ktokolwiek się w tym orientuje. A jednak… Ponoć jest jeden człowiek w całym mieście, który wyznaje się w tym całym ustrojstwie. Ciekawe co robią, jak jest...

czytaj dalej
Tybet, Bhutan, Nepal, Birma, Chiny — informacje praktyczne. Podsumowanie

Tybet, Bhutan, Nepal, Birma, Chiny — informacje praktyczne. Podsumowanie

W tym roku w „czytelni” pojawiło się sporo tekstów praktycznych dotyczących organizacji wypraw do Azji – do Tybetu, Birmy, Nepalu, Bhutanu oraz na Wielki Mur w Chinach. Postanowiłam zebrać je w jednym miejscu, aby osobom zainteresowanym konkretną tematyką ułatwić znalezienie potrzebnej im treści. Znajdziesz tutaj wszystkie potrzebne informacje praktyczne.

czytaj dalej
Baza pod Everestem od strony tybetańskiej

Baza pod Everestem od strony tybetańskiej

Dla wielu osób najważniejszym punktem pobytu na dachu świata jest zobaczenie Mt. Everestu. Trasa pod bazy u podnóża najwyższej góry świata jest jedną z najpopularniejszych tras w w Tybecie, a także jedną z najpiękniejszych i jedną z… najbardziej zatłoczonych 🙂 Z tego postu dowiesz się jak dojechać, ile dni potrzeba aby dotrzeć do Base Campu. Kiedy jechać i ile to kosztuje.

czytaj dalej
Lhasa i okolice – relacja z podróży pani Bożeny

Lhasa i okolice – relacja z podróży pani Bożeny

Podróżuję do Tybetu od 12 lat. Mało co mnie tam zaskakuje. Czasem coś zasmuca, ale coraz rzadziej zaskakuje. Fantastycznie przeczytać relację kogoś, kto był w Tybecie po raz pierwszy, kto obserwuje tą magiczną krainę „świeżym okiem”. Pani Bożena razem z 10 przyjaciół pojechała do Tybetu na przełomie czerwca i lipca. Przy tak dużej (i międzynarodowej) grupie, zawsze są komplikacje: ten musiał zmieniać paszport, tamtemu przeciągnęły się formalności z wydaniem wizy. Tym bardziej cieszę się, że udało nam się dopiąć wszystko na ostatni guzik i podróż się udała. A jak było – przeczytajcie sami.

czytaj dalej