Marcowy Wiatr, czyli rzecz o powstaniu Khampów

Marcowy Wiatr, czyli rzecz o powstaniu Khampów

Zapraszam Was do lektury tekstu Jamyanga Norbu, który miałam okazję przetłumaczyć kilka lat temu na potrzeby RatujTybet.org. Mało znana ale bardzo ciekawa historia powstania Khampów w 1956 r; zaangażowania CIA w szkolenia tybetańskich partyzantów oraz udziału kobiet w walkach. 

Gyatotsang Wanadu
Gyatotsang Wanadu

Powstanie w Khamie zaczęło się w lutym 1956 r. i trwało, w samym Tybecie, przynajmniej do 1962 r. W sierpniu 1974 r. urządzono zasadzkę i zabito Gyatotsanga Wanadu – ostatniego przywódcę ruchu oporu, w bazie partyzantów w Mustangu, na nepalskiej granicy. Nikt naprawdę nie wie, ilu ludzi zginęło podczas tego konfliktu. Ostrożnie szacując, można mówić o pół milionie ofiar po stronie tybetańskiej.

Mieszkańcy Khamu i wschodniego Tybetu powstali przeciwko chińskiej okupacji gdy komunistyczne władze zaczęły wprowadzać w życie „demokratyczne reformy”, eliminując klasztorne i plemienne przywództwo oraz wykorzeniając tradycyjny system społeczny. Program obejmował sesje walki społecznej – thamzing, upokarzanie, bicie, tortury, wymuszanie przyznania się do winy, więzienie a często egzekucje. Na terenach na których ogłaszano „demokratyczne reformy” dochodziło do licznych samobójstw.

Yunru Pon Sonam Wangyal

W folklorze emigracyjnym archetypowe początki przypisywane były powstaniu w Lithangu w 1956 r. Główny przywódca oporu w Lithangu – Yunru Pon był nie tylko bardzo młodą i tajemnicza osobą, ale jego śmierć na polu walki opiewały wielkie epickie dzieła filmowe. Wraz z innymi przywódcami i wojownikami Lithangwa obronił klasztor w Lithangu (założony przez III Dalajlamę) przed licznym atakami chińskiej piechoty, bombardowaniem artylerii oraz bombardowaniem przez chińskie lotnictwo, stacjonujące w Chengdu. Gdy skończyła się mu amunicja, Yunru Pon udał, że się poddaje i podchodząc do chińskiego dowódcy zastrzelił go z ukrytego pistoletu; został zastrzelony przez chińskich żołnierzy. Naoczny świadek, Loto Phuntsok, zeznał przed Międzynarodową Komisją Prawników w 1959 r., że do Yunru Pona wystrzeliło 500 chińskich żołnierzy. Gwałtowne powstania miały miejsce już wcześniej, we wschodnim Tybecie w Gyalthang (na południe od Lithangu) w latach 1952 – 54 – pod wodzą Wangchuka Tempy, alias Aku Lemar (był łysy) a także w północno-wschodnim Tybecie (Amdo) w Hormukha i Nangra, dowodzone przez Pona Chojeya i Pona Wangchena. Wg Rinzina, jedynego ocalałego świadka walk w Amdo „tak wielu ludzi zostało zabitych, tak wielu popełniło samobójstwa, tak wielu ciekło do Lhasy, że zostało tylko kilku niewidomych, kaleki, głupcy i dzieci”.

Jednakże, to powstanie Khampów w 1956 powinno być uznane za początek naszej wielkiej krajowej rewolucji ponieważ wydarzenia te nie były odosobnione, ale objęły wiele dystryktów, regionów i plemion. Powstania były zadziwiająco dobrze skoordynowane na dużym obszarze. Zgodnie z jednym ze źródeł, dwudziestu trzech głównych dowódców z Lithangu, Chatrengu, Batangu, Lingkashi, Nyarongu, Gyalthangu, Gyalrongu, Horko, Gaba i innych obszarów, porozumiało się z sobą i jednego dnia rozpoczęło walkę. Był to osiemnasty dzień tybetańskiego Nowego Roku 1956.

W Nyarong atak na chińską centralę przy Drugmo Dzong (Smoczy Zamek) miał miejsce cztery dni wcześniej – 14-tego. Walkami dowodziła młoda kobieta – Dorji Yudon, której siostrę i męża (wodza Nimę Gyaritsanga) Chińczycy przetrzymywali jako zakładników w Dhartsedo. Podczas rozmowy, ta zdumiewająca kobieta (cicha i mająca niespełna metr pięćdziesiąt wzrostu) powiedziała mi, że otrzymała list od Yunru Pona, nawołujący do rewolty w Nyarongu. Była zmuszona do przyspieszenia terminu ataku ponieważ została ostrzeżona, że Chińczycy chcą ją aresztować. Inne kobiety z plemienia Khampów także walczyły z Chińczykami, a w niektórych przypadkach tak, jak Dorji Yudon przewodziły grupom oporu. Ki

Lemdatsang Pachen

edy jeden z dowódców z Gonjo – Lemda Pon zginął, jego córka – Pachen przejęła schedę po ojcu i przez kilka lat zawzięcie stawiała opór Chińczykom, aż jej rodzina i oddziały zostały starte w proch, a ona sama pojmana i osadzona w więzieniu na 20 lat. Regiony Gonjo, Drayak, Chagra Pembar, Shopado, zachodnie Derge, Pomo, Dzachukha, Trehor i Markham włączyły się do walk kilka miesięcy po wybuchu powstania. W odwecie, w całym wschodnim Tybecie Armia Czerwona rozpoczęła ludobójcze ataki. Jeden z moich informatorów – Nyarong Aten (zredagowałem jego biografię), który początkowo współpracował z Chińczykami, powiedział mi, że chiński urzędnik – pułkownik Len, wyjaśnił mu dlaczego trzeba zabijać tybetańskie dzieci „… musimy wytępić ich wszystkich, nawet kobiety i dzieci… jeśli zgnieciesz gnidy, nie będzie więcej wszy.” Rzesze uchodźców wyruszyły do Lhasy.

Andrutsang Gompo Tashi

Dalajlama i jego rząd zachowały nominalną władzę w centralnym Tybecie, ale władza ta była symboliczna i zmniejszała się każdego dnia, ponieważ chińskie siły okupacyjne w Lhasie stawały się coraz silniejsze. Codziennie, nowo-wybudowaną drogą przybywały kontyngenty wojskowe. Kampowie mieszkający w Lhasie byli coraz bardziej zmartwieni katastrofalnymi wiadomościami dochodzącym z ich ojczyzny. Jeden ze znaczących kupców z Lithangu – Gompo Tashi Andrugtsang, potajemnie zaczął tworzyć ruch oporu w mieście. Pod przykrywką organizacji publicznej ceremonii religijnej – Modlitwy o długie życie Dalajlamy, na którą zbierał fundusze, spotykał się z ważnymi lamami, przywódcami i tybetańskimi urzędnikami, wliczając w to Lorda Szambelana Dalajlamy – Phalę. Ceremonia ta miała ogromne polityczne znaczenie, wyrażała bowiem lojalność ludzi wobec Dalajlamy i Gompo Tashi wykorzystał to genialnie by umocnić fundamentalną jedność Kham, Amdo i centralnego Tybetu pod rządami Dalajlamy. Symbolem tego było ofiarowanie Dalajlamie złotego tronu z trzech prowincji Tybetu.

CIA w Tybecie

W 1958 r., w Driguthang, na południe od Lhasy, Gompo Tashi założył ruch oporu – „Cztery Rzeki, Sześć Pasm Górskich”(geograficzny opis wschodniego Tybetu). Przedstawiciele ruchu oporu zostali wysłani do Indii by mogli skontaktować się z CIA. Ostatecznie z udziałem starszego brata Dalajlamy – Thuptena Jigme Norbu a później pod kierownictwem drugiego z braci Jego Świątobliwości – Gyalo Thondupa, stworzono program szkoleń dla tybetańskich ochotników w zakresie komunikacji, walki partyzanckiej, broni i skoków ze spadochronem, w tajnej bazie wojskowej w Kolorado.

Thupten Jigme Norbu, Gyalo Thondup i Lhamo Tsering Pierwszy amerykański zrzut, który miał miejsce w lipca 1958 r. – około czterystu strzelb, nie wystarczył na wyposażenie dużej liczby ochotników, zebranych w Driguthang. Mimo to Gompo Tashi zdołał przeprowadzić kilka zakrojonych na szeroką skalę ataków przeciwko chińskim pozycjom w północnym i zachodnimi Tybecie a nawet z wewnątrz Khamu w regionie Sho-Ta-Lho-Sum. Plakaty na murach Lhasy informowały o atakach i chińskich porażkach; mieszkańcy miasta byli podekscytowani. Mieszkający w Lhasie uchodźcy z Kham, ochotnicy z Lhasy (wielu byłych żołnierzy), Gyangtse, Shelkar i innych regionów w centralnym i zachodnim Tybecie wyruszyli w drogę do Driguthangu. Opór przyjął szerszy, pan-tybetański charakter i by odzwierciedlić tę zmianę oddziały przemianowano na „Ochotniczą Armię Broniącą Wiary” (Tensung Dhanglang Makar).

Jakiekolwiek były bezpośrednie przyczyny powstania w Lhasie w marcu 1959 r. – zaproszenie Dalajlamy na spektakl w chińskiej kwaterze głównej i tak dalej – istotnym powodem był na pewno wybuch powstania w Khamie i trwające tam walki. Wydarzenia te dały inspirację i sposobność mieszkańcom Lhasy, pozostającym w mieście garnizonom dawnej tybetańskiej armii i lojalnym urzędnikom rządowym by przypuścić końcowy atak za ich kraj i przywódcę, zanim Chińczycy całkowicie przejmą kontrolę.

Nawet pobieżny opis marca 1959 r. wymagałby przynajmniej książki, ale postaram się pokrótce przedstawić mniej znane wydarzenia do jakich doszło podczas tego powstania, a także zaznaczyć nazwiska bardzo dzielnych ale nieznanych ludzi, chłopów, mnichów, mniszek, żołnierzy, rzemieślników i arystokratów, którzy wzięli w nim udział. Wiemy obecnie, że niższy rangą urzędnik – Barshi Ngawang Tenkyong (popierany przez innych – np. Phalę) jako pierwszy przekazał wiadomość o zaproszeniu Dalajlamy do głównej kwatery chińskich wojsk na widowisko kulturalne i „walnie przyczynił się do zorganizowania publicznego sprzeciwu wobec tego faktu”. Następnie powołano do życia Zgromadzenie Ludowe, a 12. marca doszło do demonstracji kobiet prowadzonej przez „Pamo” („Bohaterka”) Kunsang i Galingshar Choelę – mniszkę z klasztoru Mechungri; obie zostały później stracone w więzieniu.

Tsarong Dasang Damdul

Powstanie było koordynowane przez Zgromadzenie Ludowe, w skład którego wchodzili urzędnicy państwowi i wojskowi, mnisi oraz stowarzyszenia handlowe i grupy wzajemnej pomocy (kyidug). Spotykali się w budynku drukarni rządowej (Shol Parkhang) w wiosce Shol koło Potali. Broń pozyskali z arsenału rządowego w głównej bazie wojskowej w Shol i rozdali wszystkim bojownikom, wliczając w to mnichów z klasztorów Sera, Drepung i Ganden, którzy nocą potajemnie przyszli do wioski. W 300-osobowym zgromadzeniu było dużo rozmów o niczym, ale wkrótce zaczęło się krystalizować wyraźne przywództwo w osobach wyższego urzędnika – mnicha Khenchunga Lobsanga Tsewanga (Minkyiling) i Tsaronga Dasanga Damdula – pierwszego głównodowodzącego współczesnych wojsk Tybetu, wówczas już w podeszłym wieku. Tsarong, kilka miesięcy wcześniej, powrócił z Indii z zamiarem ocalania młodego Dalajlamy (co opowiedział mojemu wujowi w Dardżylingu). Kilkadziesiąt lat wcześniej pomagał XII. Dalajlamie w ucieczce przed mandżurskimi żołnierzami. Jeden z naocznych świadków powiedział mi, że pierwszego dnia walk (20 marca) widział Tsaronga w wielkiej sali w Shol, z rozłożoną przed sobą mapą (prawdopodobnie mapą Lhasy Aufschnaitera). Dużo palił (pokój był pełen dymu papierosowego) i wydawał polecenia różnym ludziom. Kazał mojemu informatorowi pójść i pomóc kopać okopy. Za paskiem chuby (tybetańskiego płaszcza – przyp. tłum.) miał Colta. Przeżył powstanie i został pojmany przez Chińczyków. Zmarł w więzieniu. Co najmniej trzech ludzi, z którymi rozmawiałem, a którzy byli z nim w więzieniu, powiedziało mi, że nawet w dniu swojej śmierci śmiał się i żartował.

Kilka oddziałów dawnej tybetańskiej armii wspierane przez ochotników z Lhasy zostało rozlokowanych w ważnych miejscach miasta. Pułki Gwardii (Kusung Magar) wraz z oddziałem wojsk z Gyangtse broniły Norbulingki; inny oddział pułku z Gyangtse wysłany został do Shol. Lhaska policja objęła dowództwo w rejonie Jokhangu, Lubu i Ramoche. Nie będę opisywać w szczegółach walk w mieście. Większość Tybetańczyków słyszała o legendarnym majorze policji – Rinzinie Paljorze, znanym także jako Rupon Gura („Garb”) ponieważ na skutek chińskich tortur w 1933 r. miał zdeformowane plecy.

Ten niezwykły człowiek, przy pomocy kilku policjantów i ochotników przeciągnął przez ulice centralnej części Lhasy dużą haubicę oraz kilka moździerzy, z których osobiście wcelowywał i ostrzeliwał chińskie pozycje.
Pułk z Drapchi bronił Pałacu Potala i Chakpori. Chińska piechota szturmowała górę Chakpori (Żelazne Wzgórze) bronioną przez około 77 żołnierzy. Dwa razy tybetańscy żołnierze zmusili ich do odwrotu. Wtedy Chińczycy ostrzelali wzgórze gradem pocisków artyleryjskich. Jednym z ostatnich obrońców był sierżant Tashi Tsewang, który nie przestawał strzelać z karabinu maszynowego, mimo że był śmiertelnie ranny i cały pokryty krwią. Jego syn, żołnierz, Kalsang Wangdu, powiedział „Pala (tyb. ojciec – przyp. tłum.), daj mi swój karabin, Pala”. Gdy ojciec umarł, młody żołnierz wziął karabin z jego rąk i strzelał do atakujących chińskich żołnierzy. Nagle cały budynek zawalił się trafiony pociskiem odłamkowym. Mój informator był jedynym, któremu udało się ujść z życiem ze wzgórza.

Gdy Chińczycy przypuścili ostateczny atak, na wzgórzu nie było nikogo żywego. W komunistycznych filmach propagandowych można zobaczyć chińskich żołnierzy szturmujących górę, nazywaną przez nich „Yowang”, a chwilę potem podających się żołnierzy tybetańskich. Ale ten materiał filmowy przedstawia w rzeczywistości żołnierzy pułku Gwardii (popatrzcie na mundury), poddających się w koszarach przy pałacu Norbulingka. Powiedziano mi, ze cała scena została odegrana na potrzeby dokumentu. Zdjęcie Tsaronga i innych więźniów maszerujących z rękoma w górze również zostało zaaranżowane.

W następstwie wydarzeń w Lhasie, przeciwko Chińczykom powstali koczownicy z zachodniego Changtangu, pod wodzą Nagtsanga Puby z Shentsa Dzong. Oddziały wojskowe, które miały wesprzeć powstańców, zostały zrzucone na spadochronach w pobliżu jeziora Namtso, nie udało im się jednak nawiązać kontaktu z powstańcami. W następnym roku, koczownicy z Sog, Bachen i innych regionów w północno-wschodnim Changtangu, pod dowództwem Pona Norbu Tseringa stworzyli ogromną armię, składającą się z co najmniej pięciu do siedmiu tysięcy żołnierzy. Chińczycy natychmiast wysłali do Damshung kilka oddziałów piechoty, wspieranych przez jednostki kawaleryjskie, pojazdy opancerzone, czołgi i nawet myśliwce. Tybetańczycy zrzucili na spadochronach specjalistyczny ośmioosobowy oddział, mający wesprzeć powstanie oraz dziewięć zrzutów broni.

Andrugtsang Ngawang Phulchung „Nathan”

Dowiedziawszy się, że Chińczycy używają przeciwko bojownikom ruchu oporów czołgów, zrzucono kolejny ośmioosobowy oddział wyszkolony do obsługi bazook i 75 mm karabinów bezodrzutowych i broń. Chińczycy rozrzucali z powietrza ulotki, wzywające Tybetańczyków do poddania się; w odpowiedzi Tybetańczycy namówili Amerykanów by rozrzucili kopię listu Dalajlamy wzywającego do oporu. Wielu Tybetańczyków zatrzymało list, jako amulet. Po sześciu miesiącach szaleńczych walk powstanie wypaliło się. Ostatni komunikat radiowy, który otrzymała CIA, pochodziła od „Nathana” – pseudonim Andrugtsanga Ngawanga Phulchunga, dowódcy oddziału. Pod miażdżącym ostrzałem przesłał wiadomość, że kolumna czołgów zbliża się do ich pozycji. Nie przeżył nikt z obu oddziałów.

Phupatsang Heshey Wangyal „Tim”

W marcu 1961 r. siedmioosobowy oddział pod dowództwem Phupatsanga Yeshiego Wangyala („Tim”) został zrzucony do Markham. Dwudziestotysięczna armia powstańców została znacznie przetrzebiona. Chociaż oddziałowi udało się nawiązać kontakt z pozostałymi przy życiu powstańcami (ponad sześćdziesięciu bojowników), Chińczycy wybili ich w przeciągu roku. W samym regionie Markham stacjonowało 70.000 chińskich żołnierzy. Jedyny członek zespołu, który przeżył, lekarz z lhaskiej policji – Nyemo Bhusang (mój informator i przyjaciel) wcześniej walczył w powstaniu z 1959 r. z Ruponem Gurą koło Jhokangu. Został pojmany w Markham; był więziony przez osiemnaście lat.

Nyemo Bhusang „Ken”

W Tybecie (wliczając w to Kham i Amdo) stacjonowało około pół miliona chińskich żołnierzy. Z wielu rozmów wynika również, że Chińczycy, mając ogromną przewagę liczebną stosowali przeciwko Tybetańczykom taktykę „ludzkiej fali” (chiń. ren-hai zhan-shu). W kilku wywiadach, ocaleli opowiadali, że całe zbocza gór były żółte (tyb. ri ser-chigi). Chińczycy nosili mundury w kolorze khaki lub „żółtym”. Oczywiście taka taktyka powodowała ogromne straty w ludziach także i po stronie Chin, czego dowodem są liczne cmentarze – „Pomniki Męczeństwa” (chiń. lishi-mu) w centralnym Khamie, gdzie pochowano podobno dziesiątki tysięcy chińskich żołnierzy, często po 3 – 4 ciała w jednej trumnie.

Z samych tylko relacji wynika, że skala walk, śmierci i zniszczeń we wschodnim Tybecie jest ogromna. Czołowy amerykański uczony, zajmujący się problematyką Chin – Roderick MacFarquhar uważa, że tybetański ruch oporu był „najpoważniejszym przypadkiem wewnętrznego nieładu (w Chińskiej Republice Ludowej) przed rewolucją kulturalną…”. Spis ludności, przeprowadzony w 1982 r., dwadzieścia lat po zdławieniu powstania, odnotowuje o wiele mniej mężczyzn niż kobiet w Kham i niektórych rejonach Amdo.

Ta ogromna dysproporcja nie pojawia się w innych częściach Tybetu czy Chin, pomimo że ogromna ilości ludzi zginęła tam między innymi podczas głodu, który był efektem „Wielkiego Skoku” ale który, jak słusznie można wnioskować, dotknął obu płci po równo.

Jedyne opublikowane dane, na temat Tybetańczyków zabitych podczas powstania w Lhasie, jakimi dysponujemy pochodzą z oficjalnych chińskich źródeł. Broszura oznaczona jako „tajna”, wydana w Lhasie, 1 października 1960 r., przez departament polityczny Tybetańskiego Regionu Militarnego, stwierdza: „od ostatniego marca (1959) do tej pory (1960) pozbyliśmy się (chiń. xiaomie) przeszło 87.000 wrogów”.
Na konferencji w Harvardzie w 2002 r., na temat „Tybet i Zimna Wojna”, amerykański sinolog nalegał na wyjaśnianie terminu „xiaomie”, nie dosłownie „pozbywać się”, ale jako „więzić” albo „usuwać” i tak dalej.

Bałamutne, naukowe frazesy. W większości języków występują alternatywne albo synonimiczne znaczenia. Na przykład słowo „zabić” niekoniecznie musi oznaczać odebranie życia. Może być używane np. w kontekście ataku śmiechu. Gdyby jednak w raporcie policyjnym napisano, że taki to a taki został zabity, to czy rozmyślalibyśmy nad semantyką? Dlaczego więc mamy to robić w przypadku „wojskowego” dokumentu, podkreślam – „wojskowego” dokumentu, w którym wymagany jest język jasny, precyzyjny i jednoznaczny.
Podczas sławnego procesu o zniesławienie w Londynie w 1994 r. David Irwing, znany z negowania holokaustu, wygłosił podobny komentarz na temat niemieckiego terminu „ausrotung” (wykorzenienie) wykorzystywane przez Hitlera, o którym Irving dyskutował nie oznaczał masowych mordów, ale raczej ale raczej „wysiedlać” albo „zmuszać do emigracji”. Nie zgadzał się również ze słowem „vernichtung”, które historycy powszechnie uważają za eufemizm dla unicestwienia. Irving utrzymywał, że termin ten był używany przez nazistów tylko w retorycznym sensie.

Kwestia tybetańska ma swoje „osoby negujące holokaust”, na czele ze sławnym antropologiem Melvinem Goldsteinem, który twierdzi, iż Chińczycy nie dokonali ludobójstwa Tybetańczyków. Dowodzi również, że Tybetańczycy zrezygnowali ze swoich narodowych praw i żyją w „kulturowych rezerwatach” w ChRL. W swojej pracy z 1996 r., na temat nomadów z Golok w północno-wschodnim Tybecie, Goldstein zamieścił pobieżną wzmiankę, że zbrojnie sprzeciwili się chińskiemu panowaniu, toczono tam zażarte walki i było wiele ofiar. Ale potem kontynuuje – bez śladu ironii, jakichkolwiek zastrzeżeń, czy choćby nawiasu, że „… w 1952, jedynie wyzwolono region i zaprowadzono tam ład.” Goldstein ponadto informuje nas, że do drugiego wybuchu walk doszło w latach 1957 – 1958. W przypisie dodaje: „warto odnotować, że między 1957 a 1958 r. wielkość populacji w Goulou (Goloku) odnotowała nagły spadek.”

Ale nie można zaprzeczyć, że ludobójstwo, czystka etniczna, holocaust – jakkolwiek to nazwać, miały miejsce w regionie Golok. Chiński uczony, który prowadził badania nad sytuacją w Goloku stwierdził, podróżując po tym regionie, że populacja została zredukowana z około 130.000 w 1956 r. do około 60.000 w 1963 (China Spring, czerwiec 1986 r.). Ponad połowa populacji została zmieciona z powierzchni ziemi.
Poprzedni panczenlama – Chokyi Gyaltsen, odważnie wypowiedział się podczas urzędowego przemówienia w Pekinie na temat ludobójstwa w Goloku. „W Amdo i Khamie ludzie zostali poddani niewyobrażalnym potwornościom… W rejonie Golok, wielu ludzi zostało zabitych a ich zwłoki staczano z góry do dużego rowu. Żołnierze powiedzieli członkom rodzin i krewnym zmarłych, że powinni świętować bo pozbyli się buntowników – musieli tańczyć na ciałach zmarłych. Wkrótce potem, zmasakrowano ich, strzelając z karabinów maszynowych. ”

Mój przyjaciel Tendar inni partyzanci z Mustangu,
przygotowujący się do potyczki

Zatrzymam się w tym momencie. Wiem, że można by na ten temat powiedzieć o wiele więcej, ale ten tekst został napisany, by przypomnieć Tybetańczykom o zapomnianych rocznicach naszych narodowych rewolucji, a nie, by dokumentować historię ruchu oporu. Wszyscy Tybetańczycy muszą pamiętać te tragiczne, acz wielkie wydarzenia, zwłaszcza zaś ci z nas, którzy żyją na emigracji i wolności. Niemal każdy, komu udało się uciec z centralnego Tybetu po powstaniu lhaskim, mógł to zrobić w dużej mierze dlatego, że ważny chiński garnizon w Tsetangu, na południe od Lhasy, był oblegany przez ruch oporu, co pozwoliło uchodźcom na ucieczkę bezpiecznym korytarzem do Indii.

Uchodźcy z Tö, Ngari i Kyirong w zachodnim Tybecie mieli stosunkowo łatwiejszą drogę ucieczki ponieważ chińskie wojsko było zajęte walkami w centralnym Tybecie i Khamie. Później zaczęła działać baza w Mustangu, ruchy chińskich wojsk zostały ograniczone, zwłaszcza w 1963 i 1964 r., kiedy autostrada Xinjiang / Shigatse prawie całkowicie nie nadawała się do użytku z powodu ataków partyzanckich. To pozwoliło większej liczbie uchodźców z zachodniego Tybetu uciec przez korytarz Mustangu.

Dziesięcioosobowy zespół partyzantów zorganizował i dowodził masową ewakuacją ludzi z terenów Kongpo i Pemako do Arunacha Pradesh. Uchodźcy zostali następnie przesiedleni do obozów Miao, Tezu, i Chaglang. W połowie lat 60-tych, po tym jak ruch oporu został rozbity, a granica zamknięta, przepływ uchodźców do Indii i Nepalu praktycznie zmniejszył się niemal do zera.

Opracowane na podstawie March Winds.

Jamyang Norbu – tybetański intelektualista, pisarz i działacz polityczny. W młodości walczył w Tybetańskim Ruchu Oporu w Mustangu, później był twórcą i dyrektorem Instytutu Amnye Machen. Od ponad 40 lat mieszka na emigracji – obecnie w Stanach Zjednoczonych.
 

Wszystkim zainteresowanym sprawą zaangażowania CIA w Tybecie, polecam świetny dokument


Iwona Bartoszcze

Jestem licencjonowaną pilotką wycieczek do: Birmy, Nepalu i Tybetu. Prowadzę wycieczki oraz autorskie programy dla CT Poland, Kobiety w podróży, Adventure Club, Soul Travel. Współpracuję z lokalnymi tour operatorami w Tybecie, Chinach, Birmie i Bhutanie.


 

Marcowy Wiatr, czyli rzecz o powstaniu Khampów
Tagged on:                                     

One thought on “Marcowy Wiatr, czyli rzecz o powstaniu Khampów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *