Choroba wysokościowa

Choroba wysokościowa

Choroba wysokościowa

Choroba wysokościowa – cierpi na nią większość turystów podróżujących do Tybetu. Co zrobić, żeby jej uniknąć? Metoda jest prosta – wspinaj się powoli.

[…] AMS (choroba wysokościowa) jest… dalece związana z tempem wspinania się […] – Hackett, Rennie and Levine in the Lancet Medical Journal

Tak zwane duże wysokości zaczynają się od 2500 m n.p.m. i to na tej wysokości niektórzy ludzie zaczynają się czuć słabo. Pewnie wiele razy słyszeliście mantrę wspinaczy wysokogórskich „wspinaj się wysoko, śpij nisko”. To kluczowa zasada. Nie ważne na jaką wysokość wjechałeś w ciągu dnia, ważne na jakiej wysokości śpisz. Specjaliści od medycyny wysokogórskiej twierdzą, że spanie na dużych wysokościach pozbawia organizm więcej tlenu, niż pobyt na dużej wysokości w ciągu dnia. Ważne by pierwszy nocleg był na wysokości niższej niż 2700 m. Każdego dnia powinno się zwiększać wysokość, na jakiej nocujemy o ok. 500 m.

Nie ważne na jaką wysokość wjechałeś w ciągu dnia, ważne na jakiej wysokości śpisz.

Objawy choroby wysokościowej

Wysokość nie pozostaje bez wpływu na nasz organizm. Normalna reakcja to:

  • Hiperwentylacja – oddychamy szybciej i głębiej niż normalnie
  • Częste budzenie się w nocy
  • Częstsze oddawanie moczu

Turystów podróżujących do Tybetu zazwyczaj dopada AMS, czyli choroba wysokościowa. Ostrzejsze stadia – HAPE i HACE, to głównie dolegliwości wspinaczy wysokogórskich, ale ponieważ każdy człowiek reaguje inaczej dobrze znać ich objawy.

AMS – choroba wysokościowa – objawy: ból głowy, zawroty głowy, słaby apetyt, zmęczenie, skrócenie oddechu, nudności, bezsenność.

Jak sobie poradzić? Odpoczywać, dużo pić wody, uzupełniać tlen, brać leki przeciwbólowe z ibuprofenem. Można stosować także lokalne preparaty ziołowe. Jeżeli w ciągu doby odpoczynku i zażywania leków objawy AMS nie ustępują, konieczne jest zejście niżej 500 -1000 m i tam spędzenie kolejnej nocy, albo kontynuacja leczenia. AMS nie stanowi bezpośredniego zagrożenia naszego życie, jednak jej zlekceważenie może skończyć się wysokościowym obrzękiem płuc lub mózgu, a te choroby wysokościowe mogą już bardzo szybko doprowadzić do zgonu.

Ostre stadia choroby wysokościowej

HAPE – wysokościowy obrzęk płuc – objawy: znaczne pogorszenie wydolności fizycznej – uczucie duszności przy niewielkim wysiłku, przyśpieszony oddech (ponad 30 oddechów na minutę), suchy kaszel, krwioplucie, zasinienie warg i paznokci, dyskomfort w klatce piersiowej.
Co robić? Osobę dotkniętą HAPE należy jak najszybciej sprowadzić niżej i rozpocząć akcję ratunkową.

Nie jestem lekarzem i daleka jestem od leczenia kogokolwiek, ale jako ciekawostkę mogę podać Wam, że osobom cierpiącym na HAPE można podać leki rozszerzające naczynia krwionośne czyli np. Viagra.

HACE – wysokościowy obrzęk mózgu – objawy: poczucie dezorientacji, uporczywy ból głowy (nie zmniejszający się po przyjęciu leków przeciwbólowych), silne nudności i wymioty, ataksja (niezborność ruchowa – osoba dotknięta obrzękiem nie jest w stanie przejść po linii prostej), narastające zmęczenie przechodzące w letarg.
Co robić? Osobę dotkniętą HACE trzeba jak najszybciej sprowadzić 600 – 1200 m niżej i rozpocząć akcję ratunkową.
Więcej na temat HAPE i HACE znajdziecie tu

Tyle torii, a jak wygląda praktyka?

Niestety najczęściej praktyka wygląda tak, że przyjeżdżamy do Tybetu pociągiem lub przylatujemy samolotem narażając nasze organizmy na ogromny szok. Niemal z poziomu morza (Pekin leży na wysokości 43 m, a Chengdu na wysokości 500 m.) przylatujemy do Lhasy na wysokość 3656 m – to nie może pozostać obojętne dla naszego organizmu.

Co zrobić żeby zminimalizować negatywne skutki?

  • Jeśli cierpisz na jakąś chorobę przewlekłą, masz problemy z sercem, astmę, itp. – przed wyjazdem koniecznie skonsultuj się z lekarzem.
  • Jeśli zażywasz antydepresanty albo leki nasenne – przed wyjazdem koniecznie skonsultuj się z lekarzem.
  • Jeśli stosujesz profilaktykę (Duramid, Acard) zacznij brać tabletki na kilka dni przed przyjazdem na duże wysokości. Koniecznie, przed wyjazdem, skonsultuj się z lekarzem, branie leków nie jest obojętne dla organizmu.
  • Jeśli jedziesz pociągiem, zaplanuj sobie stop over w Xiningu albo Golmud – to pozwoli Ci się przyzwyczaić do wysokości.
  • Pierwszego wieczora nie bierz gorącej kąpieli / prysznica – serio, to pomaga, powie Ci to każdy lokalny przewodnik.
  • Nie szarżuj, zwiedzanie nie zając, nie ucieknie – dużo odpoczywaj,
  • Unikaj picia alkoholu, ale za to pij dużo wody. Odwodnienie organizmu oznacza poważne kłopoty.
  • Zostań w Lhasie 2 – 3 dni. Wiele osób planuje swoją podróż tak by spędzić w stolicy Tybetu tylko 1 dzień. To za mało, zarówno, żeby zwiedzić miasto, jak i żeby się zaaklimatyzować.
  • Nie zwiedzaj Potali pierwszego dnia pobytu – wspinaczka po schodach (100 m różnicy wysokości) da Ci bardzo w kość.
  • Stosuj tlen, napój z Rhodioli (różeniec górski), chińskie leki ziołowe (do dostania w lokalnych aptekach). Choroba wysokościowa po chińsku to 高山症 – gāoshān zhèng. 

Jeśli minimalizowanie negatywnych skutków nie pomaga, a objawy nasilają się – koniecznie jedź do szpitala – wizyta kosztuje kilkanaście juanów (+ opłata za terapię tlenową – w sumie równowartość ok. 100 zł) – lekarz zbada poziom tlenu we krwi, przepisze terapię (zazwyczaj ok. 2 – 4 godzin pod maską z tlenem) i zdecyduje co powinieneś zrobić dalej. Jeśli masz ubezpieczenie, zachowaj rachunki – w Polsce będziesz mógł ubiegać się o zwrot kosztów. Szpital Ludowy (TAR People’s Hospital), przy Lingkhor Bei Lu, na północny wschód od Potali to najlepszy i największy szpital w Lhasie. W przypadku poważnych problemów zdrowotnych najlepiej polecieć do Chengdu lub innego dużego miasta.

„Byłem w Andach, nie miałem kłopotów z wysokością. W Tybecie też nie powinienem mieć problemów, prawda?”

Na koniec jeszcze odpowiedź na pytanie, które często słyszę od turystów. „Byłem w Andach, nie miałem kłopotów z wysokością. W Tybecie też nie powinienem mieć problemów, prawda?” Nie prawda. Nasza tolerancja na chorobę wysokościową zależy przede wszystkim od szybkości wspinania się na daną wysokość oraz od stanu naszego organizmu w danym momencie. Przeziębienie, zapalenie zatok, osłabienie organizmu, itp., to wszystko decyduje jak bardzo będziemy odczuwać zmianę wysokości.

Podróżuję do Tybetu od ponad 10 lat. Każdego roku jestem na Dachu Świata kilka razy i za każdym razem odczuwam mniejszy lub większy dyskomfort. Jak sobie radzę? Zażywam chińskie leki, w końcu pierwszy znany przypadek choroby wysokościowej odnotowano w Chinach w 37-32 r. p.n.e. :-), i staram się zachować zdrowy rozsądek, co przyznam nie zawsze mi się udaje. 🙂

Tybet wysokości

Jeśli wybierasz się do Tybetu i szukasz kogoś, kto był tam wiele razy i może Ci pomóc w organizacji podróży – skontaktuj się ze mną. Informacje dotyczące przepisów obowiązujących obowiązujących podróżnych znajdziesz tu.


Iwona Bartoszcze

Jestem licencjonowaną pilotką wycieczek do: Birmy, Nepalu i Tybetu. Prowadzę wycieczki oraz autorskie programy dla CT Poland, Kobiety w podróży, Adventure Club, Soul Travel. Współpracuję z lokalnymi tour operatorami w Tybecie, Chinach, Birmie i Bhutanie.


Choroba wysokościowa
Tagged on:                 

6 thoughts on “Choroba wysokościowa

  • Luty 6, 2017 at 1:14 pm
    Permalink

    Mnie pomogła etopiryna,tlen w sprayu, oraz mocna herbata. Leżałam w łazience, na podłodze i nie byłam w stanie ruszyć się. Po zastosowaniu wcześniej wymienionych zregenerowałam się całkowicie, nie straciłam ani jednego dnia z pobytu w Lhasie.

    Reply
    • Luty 6, 2017 at 9:19 pm
      Permalink

      Ja zawsze wybieram lokalne środki, przynajmniej na mnie lepiej działają niż nasze. Ale u każdego proces chorowania i powrotu do zdrowia przebiega różnie. Dobrze, że udało się Pani szybko zregenerować – szkoda by było uronić coś z piękna Lhasy przez kiepskie samopoczucie. Pozdrawiam serdecznie.

      Reply
  • Pingback: Jak zorganizować trekking w Nepalu? - Wyprawy do Azji

  • Pingback: Jak poprawić kondycję przed trekkingiem w Himalajach - Wyprawy do Azji

  • Kwiecień 12, 2018 at 1:53 pm
    Permalink

    Naprawdę wchodzisz na Dach Świata kilka razy w roku??? To niesamowite. Wręcz nie do uwierzenia! Gratuluję.

    Reply
    • Kwiecień 12, 2018 at 5:18 pm
      Permalink

      Tak w Tybecie czyli na Dachu Świata jestem kilka razy w roku. Od ponad 11 lat jestem przewodnikiem po tym regionie oraz organizuję wyjazdy indywidualne do Tybetu

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *