Birma. Trekking z Kalaw nad jezioro Inle

Birma. Trekking z Kalaw nad jezioro Inle

Birma. Trekking Kalaw - InleTrekking z Kalaw nad jezioro Inle to jedna z najpopularniejszych tras pieszych w Birmie. Szczerze polecam ją każdemu, kto lubi piękne krajobrazy i chciałby poznać życie mieszkańców płaskowyżu Szan. Nie jest to (poza krótkimi odcinkami) trasa trudna. Dziennie wędruje się ok. 4 – 6 godzin (nie wliczając w to przerwy na lunch), pokonując 10 – 15 km w pagórkowatym terenie.

Trekking można zorganizować w albo z wyprzedzeniem, korzystając z usług birmańskiego biura podróży, albo na miejscu w Kalaw – wystarczy pogadać z recepcjonistą w hotelu (hotelu) i skontaktują Was z kim trzeba. Oczywiście jak z większością tego typu atrakcji – lepiej jest iść w grupie – im więcej uczestników tym niższa cena (koszt 3-dniowego trekkingu w małej grupie to około 75 USD na osobę). Jeśli podróżujecie w pojedynkę, to też warto się rozejrzeć, może akurat ktoś szuka osób, które chciałyby dołączyć do grupy.

Dzień przed

Dzień przed to czas na spotkanie z lokalnym przewodnikiem podczas którego ustalacie „priorytety”. Warto powiedzieć mu na czym najbardziej nam zależy – czy na podziwianiu przyrody, obserwacji ptaków, czy na poznaniu życia mieszkańców, itp. Warto zapytać czy akurat nie odbywa się gdzieś shinbyu, czyli ceremonia nowicjatu. W Szanie ceremonie te to niesamowicie barwne widowiska, które szkoda by było przegapić. Warto też powiedzieć przewodnikowi jaką się ma kondycję fizyczną, co pozwoli mu dostosować trasę do możliwości uczestników.

Kolejna rzeczy, którą trzeba zrobić tego dnia, to spakować się na trekking, bo rano nie będzie na to czasu. Osobiście polecam iście „na lekko” czyli do małego plecaka, przepakowujemy wszystko co będzie potrzebne w trakcie trekkingu, a duży plecak czy walizkę z resztą dobytku wysyłamy przodem do hotelu, który mamy zarezerwowany nad Inle.

Co zapakować:

  • ubrania na zmianę
  • przybory toaletowe (myć się i tak będziecie w misce, więc nie ma co przesadzać, z suszarkami do włosów, lokówkami, kosmetykami do makijażu, itp.)
  • mokre chusteczki
  • repelent
  • ochronę przeciwsłoneczną (krem z filtrem, nakrycie głowy, okulary, itp.)
  • aparat fotograficzny.

Potrzebna będzie jeszcze butelka wody, żeby się nie odwodnić w trakcie marszu, Osobiście, biorę jeszcze wkładkę do śpiwora do spania w lokalnych domach (ale nie jest to konieczne).

Buty

Wystarczą lekkie buty lub sandały trekkingowe chociaż tych ostatnich osobiście nie polecam, bo można sobie pokaleczyć stopy, albo coś nas może pogryźć a to nic miłego. Tak czy inaczej, musi być to obuwie turystyczne. Sandałki, flip-flopy i pantofle na obcasie raczej się nie sprawdzą ;-))

Shinbiu. Kalaw to Inle trekking - wyprawydoazji.pl

Trekking

Z hotelu zazwyczaj wyrusza się koło 8 rano. Duży bagaż, wysyłacie do Inle (zajmuje się tym hotel), bierzecie swój mały plecak, butelkę z wodą i w drogę. Nie musicie martwic się jedzeniem – posiłki są wliczone w cenę trekkingu. Razem z Wami idzie kucharz, a właściwie idzie przed Wami i w lokalnych domach przygotowuje posiłki – lunch i kolację. Jedzenie jest proste, ale bardzo smaczne. Koniecznie spróbujcie tradycyjnego szańskiego deseru, przypominającego nasze sezamki (ale dużo lepsze), robione z karmelu i orzeszków ziemnych lub sezamu właśnie. Pycha!

Podczas trekkingu nocuje się w lokalnych domach. Jeżeli macie dwa noclegi na trasie, to są one w różnych miejscach. Śpi się zazwyczaj na podłodze, na matach lub cienkich materacach. Turyści dostają osobne pomieszczenie do własnej dyspozycji. Gospodarze zapewniają pledy do przykrycia. Jeśli chodzi o mycie, zazwyczaj koło domów jest zbiornik z wodą i miska. Po dniu marszu w upale, kąpiel w chłodnej wodzie to sama przyjemność. Jeśli chodzi o toalety, to są one poza domami i są dużo czystsze niż się można spodziewać. Czasami na progu takiego przybytku stoją klapki. Należy założyć je wchodząc do toalety (na własne ryzyko).

Indein. Kalaw to Inle trekking - wyprawydoazji.pl

Jezioro Inle

Nad jezioro dociera się w porze lunchu (2 lub 3 dnia w zależności od długości trekkingu). Wostatnim punktem programu jest lunch jedzony w lokalnej restauracji. Trzeba jeszcze uiścić 10 USD za osobę za bilet strefowy do Inle i przesiaść się na łódkę, która zabierze Was do Nyaung Shwe lub do hotelu.
Trekkingi zazwyczaj kończą się w Indein. Pagoda, a właściwie ruiny pagód wokół głównego budynku, w Indein to coś, co musicie zobaczyć. Nie jakiś tam klasztor skaczącego kota (swoją drogą jest to wspaniała pułapka turystyczna, chociaż sam klasztor dość ładny), ale właśnie Indein! Dlaczego? Bo jest to przepiękne miejsce, i w arkadach prowadzących do pagody znajdziecie wspaniałe rzemiosło, w lepszych cenach niż gdzie indziej nad jeziorem. Odwiedźcie Indein nawet jak na samą myśl o zwiedzaniu kolejnej pagody robi się Wam słabo 🙂

Jeszcze jedna rzecz. Polacy mają z tym kłopot, zwłaszcza ci podróżujący niskobudżetowo. Rozstajecie się z przewodnikiem, kucharzem, asystentem kucharza itp… – DAJCIE NAPIWEK! (chyba że traficie na jakiegoś patałacha, ale to się zazwyczaj nie zdarza). Jak nie wiecie ile, to podzielę się z Wami jak ja liczę napiwki na potrzeby własne i moich klientów. 5 USD dziennie od uczestnika (oczywiście można i więcej). Czyli przykładowo: 3 dni, 4 osoby to 3 * 4 *5 USD = 60 USD i tą kwotę rozdzielam między całą lokalną ekipę. Przewodnikowi trzeba dać najwięcej, kucharzowi mniej, a asystentowi – jeszcze mniej. Proste jak przysłowiowa konstrukcja cepa. Podobnie z łodziami na Inle. Za cały dzień pracy przyjęta kwota napiwku to 1 USD (przyjmijmy 1000 MMK) od pasażera (ogromna większość pieniędzy, które płacicie za wynajem łodzi trafia do jej właściciela a nie „kierowcy”).

Dawajcie napiwki, bo dobrze jest doceniać czyjąś pracę. Lepiej dać napiwek komuś kto pracuje, niż długopisy, cukierki i drobne dzieciakom, bo zamiast uczyć żebrać, doceniacie, że ktoś się stara i pracuje. A propos dzieciaków. W tym roku w Indein w wioskowym sklepie kupiliśmy z moimi Klientami za całe 100 USD zeszytów, kredek, temperówek, linijek, szczoteczek do zębów i past. Całe to dobro zawieźliśmy do lokalnej szkoły i wręczyliśmy nauczycielce, a ona rozdała dzieciom. Śmiechom, wspólnemu śpiewaniu „Panie Janie” po polsku i birmańsku nie było końca. Dlaczego o tym piszę? Bo to jest lepszy sposób pomagania niż uczenie żebrania 🙂

Więcej na temat podróżowania do Birmy:


Iwona Bartoszcze

Jestem licencjonowaną pilotką wycieczek do: Birmy, Nepalu i Tybetu. Prowadzę wycieczki oraz autorskie programy dla CT Poland, Kobiety w podróży, Adventure Club, Soul Travel. Współpracuję z lokalnymi tour operatorami w Tybecie, Chinach, Birmie i Bhutanie.


 

Birma. Trekking z Kalaw nad jezioro Inle
Tagged on:                         

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *